Gdyby ktoś powiedział Aleksiejowi, że jego zwierzęta domowe staną się bohaterami prawdziwej komedii, nigdy by nie uwierzył. Wszystko zaczęło się pewnego zwykłego ranka, od bukietu różowych piwonii, które kupił, by ozdobić salon.
Loki, dumny husky o spokojnym spojrzeniu, leżał na dywanie. Kilka metrów dalej kotka Maja wpatrywała się w kwiaty z podejrzanym błyskiem w oczach. Ten zapach, ten kolor — zbyt kuszące, by się powstrzymać.
Z cichym krokiem podeszła bliżej, ogonem poruszając w takt własnej intrygi. Loki otworzył oko i warknął:
— Nawet nie próbuj, Maju.

Kotka udała, że nie słyszy. Skoczyła na komodę, powąchała wazon i delikatnie go szturchnęła.
Chwilę później rozległ się trzask. Woda rozlała się po podłodze, płatki rozrzuciły się, a Maja usiadła obok psa z miną niewiniątka.
Kiedy Aleksiej wszedł do pokoju, zobaczył Lokiego w samym środku chaosu, z opuszczoną głową, i Maję, która wyglądała jak aniołek.
Pies próbował się tłumaczyć szczekaniem i skomleniem, jakby mówił:
„To nie ja!”
Aleksiej roześmiał się, pogłaskał psa i powiedział:
— Dobrze, wierzę ci, przyjacielu.
Maja prychnęła i z dumą odeszła. Jej plan nie wyszedł, ale w głowie już kiełkował nowy.
Kilka dni później Aleksiej opublikował zdjęcie sceny w internecie.

Wkrótce stało się viralem.
Komentarze brzmiały:
„Najbardziej podstępny kot świata!”
„Spójrzcie na tego biednego psa!”
A Maja, leżąc na kanapie, planowała już kolejną psotę.