Riverfall było spokojnym miasteczkiem, gdzie życie płynęło bez pośpiechu. John Carter pracował tam jako mechanik. Nie marzył o wielkich pieniądzach — wystarczało mu poczucie, że robi to, co słuszne.
Tamtego wieczoru spadł nagły, intensywny deszcz. Na poboczu drogi John zobaczył zepsuty samochód i kobietę, wyraźnie przestraszoną.
— Przepraszam… auto przestało działać, powiedziała.

John szybko naprawił usterkę. Kobieta chciała zapłacić, lecz on odmówił.
— Proszę tylko pomóc komuś innemu.
— Jestem Sarah Winston — uśmiechnęła się i odjechała.
Dwa dni później John obudził się, słysząc potężny hałas. Przed jego domem stał czarny helikopter. Mężczyźni w garniturach czekali.
W liście było napisane:
„Dziękuję za dobroć tamtego deszczowego wieczoru. — Sarah”

Sarah wysiadła z helikoptera i wyjaśniła, że kieruje międzynarodową fundacją charytatywną.
— Szukam ludzi, którzy pomagają bezinteresownie — powiedziała.
Zaproponowała Johnowi prowadzenie centrum darmowej pomocy drogowej. Wtedy zrozumiał, że dobro zawsze wraca — czasem w najmniej oczekiwany sposób.