Oleg podwinął spodnie do kolan i bez wahania wskoczył do piwnicy. Powietrze było zimne, wilgotne i pachniało rdzą i stęchlizną, ale nie miał wyboru — ciche miauczenie przerywało ciszę.
Mały kotek utknął w starej metalowej pułapce, pozostawionej tam przez kogoś nieostrożnego lub okrutnego.
Oleg po omacku dotarł do zwierzaka, ostrożnie rozchylił pręty i przytulił drżące ciałko do swojego serca. Nie wiedział jeszcze, że ten gest stanie się częścią czegoś o wiele dziwniejszego.

Na podwórku starego, trzypiętrowego budynku, w którym dorastał, dwie dziewczynki, około dziewięciu lat, huśtały się na skrzypiących huśtawkach.
Anya i Yana miały identyczne jasne sukienki i małe kucyki na czubku głowy. Były nierozłączne od przedszkola i cieszyły się, że przechodnie często brały je za bliźniaczki. Wakacje dopiero się zaczęły, a świat wydawał się jasny i prosty.
— Na złotym ganku siedzieli: król, książę, pan… — śpiewała Yana, bujając się coraz wyżej.
— A ty kim będziesz? — dodała Anya, śmiejąc się.
Nagle Anya zamarła. Huśtawki zwolniły.
— Yana, słyszysz? — wyszeptała.
— Nie… co?
W pobliżu dobiegło ciche miauczenie. Dziewczynki spojrzały na siebie i pobiegły w stronę budynku. Dźwięk poprowadził je do piwnicy — tej samej, z której Oleg wychodził z kotkiem w ramionach. Miał zamiar odejść, ale zatrzymał się, widząc je.
— Szukacie go? — zapytał, pokazując małego szarego kota.
Anya uśmiechnęła się, jakby znalazła coś dawno utraconego.
— To on, — wyszeptała. — Słyszałyśmy go.
Oleg był zaskoczony.
— Myślałem, że ktoś mnie wołał…

Yana spojrzała na kotka i spokojnie powiedziała:
— W takim razie liczydło cię wybrało.
Oleg uśmiechnął się nie do końca rozumiejąc, ale poczuł niespodziewane ciepło w środku. Podał kotka dziewczynkom, które obiecały się nim opiekować. Gdy odchodził, Anya usiadła ponownie na huśtawce i wyszeptała:
— Dobrzy i uczciwi ludzie nigdy nie pojawiają się przypadkiem.
Huśtawki cicho skrzypiały. Lato trwało dalej, a na podwórku jedno serce zostało ocalone.